W dzisiejszych czasach każdy dzień jest szybszy od poprzedniego, z każdym dniem staramy się sprostać kulturze sukcesu. Cały czas pędzimy do celu, wymagamy od siebie i innych coraz więcej. Chcemy być wiecznie idealnie piękni i doskonali w każdej dziedzinie, a przy tym wszystkim chcemy być szczęśliwi.

Świat naszych naturalnych potrzeb takich jak: cisza, bezruch, czas tylko dla siebie, odpoczynek, marzenia, tradycja czy rodzina są dziś mało liczącymi się elementami życia, zostały zatracone i przysłonięte ciągłym pędem oraz chęcią osiągnięcia nienaturalnego sukcesu.

W myśl, iż wszystko jest wynikiem, jaki wynik otrzymuje świat, oraz my sami dzięki takiej postawie? Do czego może to doprowadzić?

 

Posłuchaj proszę, pewnej autentycznej historii.

 

Pewnego dnia miało już być dobrze, oddech miał być… naturalny, nogi miały chodzić i pokonywać każdą większą lub mniejszą przeszkodę, ręce miały pracować, przytulać, dotykać, a głowa miała dać temu naturalną przestrzeń.

Praca, dom, rodzina – wszystko miało być idealne.

Ale to był mój scenariusz, życie przyniosło zupełnie coś innego, trudnego, nieznanego i niechcianego.

Nie znając trudu sytuacji, nie wiedząc, co teraz, zaczęłam szukać – taka moja naturaJ Dni mijały, a naturalna przestrzeń życiowa nie była naturalna, już nie… była zupełnie różna…, inna…, nieznana. Aż trafiłam na coś pięknego, coś, z czym rozpoczynałam i kończyłam dzień. Coś, co stało się lampą podczas czasu: różnego, innego i nieznanego. Coś zupełnie naturalnego, ale, jakże innego i cennego, gdy naturalna przestrzeń życiowa stała się zaciśnięta.

Może dziś i Twoja przestrzeń życiowa nieoczekiwanie się zmienia, a Ty nie masz natury poszukiwacza. Zastanawiasz się, co teraz?

Nie obiecuję Ci, że to, co teraz przeczytasz będzie panaceum na wszystkie Twoje troski. Jednak, jeżeli pozwolisz sobie na powrót do swojego „naturalnego ja”, do swojego „wewnętrznego dziecka” i rozpoczniesz z nim przygodę, masz szansę stać się najlepszą wersją siebie.

ZapraszamJ

Wszystko zaczęło się od książki o przewrotnym tytule:

„Życie piękna katastrofa”.

Dlaczego po nią sięgnęłam… hm… ponieważ pierwsze zdanie było już dla mnie intrygujące: „Mądrością ciała i umysłu możesz pokonać stres, choroby i ból” i tak rozpoczęła się moja przygoda z uważnością, bo o niej będzie ten artykuł.

Według prekursora Jon Kabat-Zinna, uważność to szczególny rodzaj uwagi: świadomej, nieosądzającej i skierowanej na bieżącą chwilę.

„Mówiąc najprościej, uważność to świadomość każdej chwili. Pielęgnuje się ją przez celową koncentrację na rzeczach, nad którymi zwykle się nie zastanawiamy. Jest to systematyczny rozwój nowych rodzajów kontroli i mądrości w naszym życiu, oparty na naszych wewnętrznych zdolnościach, relaksacji, skupiania uwagi, świadomości i percepcji.

Kiedy pod natłokiem zadań i ciągłego pośpiechu stajemy się głusi na własne potrzeby i pragnienia, a ciało traktujemy jako maszynę do kolejnego zadania, która ciągle musi… musi… musi… wówczas tracimy kontakt z naszą wewnętrzną naturą, która daje nam życiodajną energię. Odpoczynek, cisza i spokój zostają zastąpione wiecznym: muszę… powinienem… trzeba. Gdy ciało i głowa przestają szanować nasze decyzje, zazwyczaj wtedy zaczynamy się budzić z „sytuacji życiowej”.

Wówczas bardzo nieświadomie, chaotycznie, próbujemy znaleźć jakiekolwiek złożone rozwiązanie. Niewielu z nas wie jak ponownie odzyskać swoją naturalną siłę.

Każdy z nas na przestrzeni swojego życia doświadcza wielu wyzwań. Nie raz są one przyjemne, innym razem należą do kategorii tych niechcianych. Zmiana towarzyszy naszemu życiu od pierwszego wdechu do ostatniego wydechu. Całą naszą sytuację życiową wiecznie oceniamy, trzymając się jej, rozpamiętując i snując, co by było gdyby… dążymy do czegoś zupełnie innego niż jest. A gdzie w tym wszystkim jest nasze prawdziwe życie i jak do tego wszystkiego ma się uważność?

Człowiek żyjący w pełni uważności to osoba, która zaczyna dostrzegać, iż sytuacja życiowa przysłania jej prawdziwe życie. Podejmuje decyzję, iż rozpoczyna proces świadomego doświadczania swojego życia chwila po chwili, nie odrzucając niczego, co się pojawia. Doświadczając uczy się wielu nowych rzeczy o sobie, o własnym sposobie postrzegania świata, o trudnych bądź łatwych sytuacjach i relacjach. Uczy się sam siebie na nowo, poznaje swoje wzorce myślenia, charakterystyczne postawy umysłu oraz doświadcza swoich reakcji.

Niech analogią będzie pogoda. Nasze życie jest tak samo zmienne jak pogoda. Osoba przyjmująca uważaną postawę nie próbuje siłą przyciągnąć słońca, gdy niebo grubo ścielą ciemne burzowe chmury. Uważność pozwala nam wtedy zobaczyć z bliska każde nasze chcenie… każdą myśl, impuls.  Wszystko, co krzyczy w nas… chcę już być w innym miejscu niż jestem. Uważność uczy nas akceptacji sytuacji, cierpliwości, iż wszystko musi poczekać na swoją kolej. Uczymy się „robić przestrzeń”, aby móc wykorzystać wiatr życia, który wieje nam w oczy tak, aby pomimo burzy dotrzeć do własnego celu.

Czy jest to prosta praktyka?… Zdecydowanie nie… to olbrzymie wyzwanie dla osób, u których miało być inaczej… A czy jest efektywna?… Zdecydowanie tak potrafi uratować i zmienić Twoje życie. Uważność daje Ci szansę, abyś stał się najlepszą wersją siebie.

Uważność nie jest metodą na stres, jest to sposób życia, dzięki któremu poznajemy wiele szkodliwych przekonań. Jest to subtelny proces samoobserwacji, dzięki któremu zaprzyjaźniamy się z umysłem i potrafimy cieszyć się życiem. Natomiast spokój, jaki otrzymujemy w prezencie za bardzo ciężką pracę, to przyjemny efekt uboczny.

Największym cudem, jaki może podarować Ci praktyka uważności to 5 sekund zanim zareagujesz. To tak, jak gdybyś był 5 sekund przed samym sobą.

Wyobraź sobie, co by było, gdybyś naprawdę wiedział, co się stanie na świecie za 5 sekund? Myślę, że byłbyś najbogatszym i najmądrzejszym człowiekiem świata. I właśnie taką moc posiada praktyka uważności.

Praktyka uważności jest tak naturalna, iż z olbrzymim powodzeniem i rezultatami praktykują ją małe dzieci, które są mistrzami uważności i tak efektywna, iż stała się przedmiotem wielu niesamowitych badań naukowych.

Co teraz? Jak to zrobić?… aby uważność zaprosić do siebie i kto ją może praktykować?

Po prostu zadecyduj, że chcesz żyć własnym życiem, a nie chcesz już dłużej trwać w sytuacji życiowej, którą stworzył Ci Twój umysł lub osoby stojące obok.

Podczas mojej drogi niejednokrotnie pojawiały się burze, a nawet śnieżyce, ale zawsze miałam swoją lampę uważności przy sobie, która pozwoliła mi widzieć, słyszeć i czuć. Dziś jestem w miejscu, gdzie przeważnie świeci słońce, a deszcz pada sporadycznie.

Czy wszyscy mogą praktykować uważność? A więc tak…  dobrze by było, jednak, jeżeli wiesz, że w swojej głowie pochowałeś zbyt dużo, bądź ostrożny, bo lampa uważności na pewno rzuci na to światło.

Dziś mija 3 lata jak praktykuję uważność w życiu formalnie i nieformalnie, jeśli masz pytanie lub ochotę dowiedzieć się czegoś więcej, bądź wspólnie po praktykować.

Serdecznie Cię zapraszam
Autor: Monika Danek

Jestem szczęśliwą kobietą i dumną mamą dorosłego syna. W roli kobiety odnajduję się każdego dnia, szczególnie kiedy zastanawiam się, co na siebie włożyć albo kiedy szukam w torbie kluczy. Jestem córką, przyjaciółką i partnerką. Jestem szefem, który zbyt miękko podchodzi do swojego zespołu. Uwielbiam bycie kurą domową, która piecze chleb, prasuje koszule i gotuje.
Wpisz swój e-mail, aby bezpłatnie pobrać najnowszy numer.

Wpisz swój e-mail, aby bezpłatnie pobrać najnowszy numer.

Będziesz otrzymywał też jako pierwszy powiadomienia o nowych numerach. W każdym momencie możesz się wypisać. Czuj się bezpiecznie. Nie rozsyłamy SPAM-u, bo sami go nie lubimy.

Brawo! Możesz teraz sprawdzić swoją skrzynkę mailową.

Share This